Choose a track to play
Leki i alko to niedobre połączenie
Ale moje ziomy lubią, kiedy dobrze w głowę trzepie
Bardzo rzadko jestem trzeźwy, kiedy wychodzę na scenę
Przecież taki mam styl życia, dla niektórych to styl menel
Parę razy już myślałem, żeby skończyć z tym
Ale od lat na osiedlach rządzi biały pył
Każdy lata tu z tematem, nawet mały szczyl
Ja dobrze o tym wiem, bo kiedyś sam byłem nim
Też byłem tym typem, chciałem attire
Chodziłem z rozjebanym plecakiem, a miałem pakę
No i może to był błąd, zobaczymy, kto ma rację
Teraz komentują głos, jeszcze nie wiedzą, co potrafię
To pokażę, nie zawsze jest poprawne, a mi siedzi w głowie
Jak jesteś w błędnym kole, nie wiesz, czy możesz odejść
Czemu mam uważać trochę? Nie jesteś moim ojcem
Kiedy mówisz co nie robić, ja to robię z Chłopcem
Znają moją ksywę już nie tylko na ośce
Mimo, że jestem na oczach, nie chodzę ostrożnie
Lata uciekają, coraz mniej osób obok mnie
I będziesz miał podobnie, jak będziesz szedł tym tropem (tropem)
Albo znajdziesz pusty, albo gruby portfel
Choć nie jestem DJ, ja to łączę
Leki i alko to niedobre połączenie
Ale moje ziomy lubią, kiedy dobrze w głowę trzepie
Bardzo rzadko jestem trzeźwy, kiedy wychodzę na scenę
Przecież taki mam styl życia, dla niektórych to styl menel
Parę razy już myślałem, żeby skończyć z tym
Ale od lat na osiedlach rządzi biały pył
Każdy lata tu z tematem, nawet mały szczyl
Ja dobrze o tym wiem, bo kiedyś sam byłem nim
O-o-oczy jak Wanda, Michowi się nie przyglądał nikt (przyglądał nikt)
Życie to nie Gromda, a nie raz ja dostawałem w pysk (w pysk)
Tu, ziom, teraz żądam, do stawienia proszę duży kwit (duży kwit)
Sam nie słucham żądań, suko, już mi nie popsujesz krwi
I nie słucham dziadów, tak Ci zrobię money
Kiedyś była bessa, miałem za krótki spodzień
I jeszcze się dorobię, bo jestem tego godzien
Wielka bestia, nie mogę przestać, czuję każdy bodziec
Nie po percach, a czuję się wolny, wolny
Paranoje tylko wtedy, kiedy jaram plony
Przepycham się łokciami, no to sorry
Nie ruszę już rany, więc nie czuje solni (nie, nie, nie)
Za to sól w ich oku
To nas słuchać na bloku
Leki i alko to niedobre połączenie
Ale moje ziomy lubią, kiedy dobrze w głowę trzepie
Bardzo rzadko jestem trzeźwy, kiedy wychodzę na scenę
Przecież taki mam styl życia, dla niektórych to styl menel
Parę razy już myślałem, żeby skończyć z tym
Ale od lat na osiedlach rządzi biały pył
Każdy lata tu z tematem, nawet mały szczyl
Ja dobrze o tym wiem, bo kiedyś sam byłem nim
Nie zawsze hajs nam spadał z nieba, dzień poprawiała nam seta
Nie mówię, że dobry to przekaz, myśli chore, nie pomoże lekarz
Wiemy co to więź i melanż, co to przespana niedziela
Nikt nie zgrywa bohatera, mało który nie poleciał
Ja nie wzorem do naśladowania, każdy Ci to powie
Ja niczego się nie wstydzę, sam ze sobą żyję w zgodzie
Jak masz do nas jakiś problem, no to chociaż w twarz go powiedz
Moje opinie są szczere, z tego właśnie znany Chłopiec (znany Chłopiec)
Sam byłem nim, odcięty po prochach, sam byłem nim (sam byłem nim)
Kiedyś sam byłem nim, zagubiony chłopak, sam byłem nim (sam byłem nim)