Ej
Kooza in the bi—, fly in the bitch, yeah
Ha-ha
W chuju mam, co jutro powie o mnie cała branża (yeah)
Głośno o słabym się nie mówi, coś jak wasza marża (yeah)
Chuj ci z tortu, jak talerze grupa zjadła każda (yeah)
Wybiela tylko się winny (yeah), łzy moje czarna (yeah) farba (check)
Wyszedłem z miasta, w którym wybić się praktycznie nie da (ahh)
Nie przez poziom, tu za wszystko ciebie łatwo jebać (ahh)
Przez moje wizje kiedyś pewnie wtedy też byś jebał
Nie dostajesz pocisków, to cię od reszty różni detal
W tym samym mieście teraz słyszę tylko o mnie plotki (ha)
Nie będę nic udowadniał, mnie już nie sycą płotki (ha)
W życiu ciągle w jednym kierunku bez kiepskiej zwrotki (ha)
Cztery-siedem na sixteen, lepiej wysyłaj totki (ha)
Ja już najadłem się wstydu, na boju zdarłem korki
Kroki milowe od przygód, nie skoki przez płotki
Które mówią na plecach mi, kurwa, kim jest Oki
Więc zanim znowu coś powiesz, małolat, wymień portki (haaa!)
I nie wpierdalam prądu, a wypierdala korki
Wi-wizji nie mam po kwasie, miłości nie od molki
No-nominuje mnie rekin, cię nominują płotki
Najbardziej boli, kiedy mówisz, że to szybkie zwrotki tylko
Parę suk wbiło mi na bruk, uh (zdrówko wasze)
Parę suk (łapy w górę) wbiło mi na bruk, yeah
Parę suk wbiło mi na bruk, uh
Parę suk wbiło mi na bruk, yeah
Parę suk wbiło mi na bruk, uh
Parę suk wbiło mi na bruk, yeah
Parę suk wbiło mi na bruk, yeah
Parę suk wbiło mi na bruk, uh
Parę suk wbiło mi na bruk
Parę suk wbiło mi na bruk, yeah
Parę suk wbiło mi na bruk, yeah
Parę suk wbiło mi na bruk, yeah
Parę suk, parę suk, parę suk wbiło mi na bruk