Za chwilę trzydzieści, tak mówią mi dni
Kalendarz odmierza, czas szybciej niż sny
W lustrze widzę chłopaka, co wciąż chce coś zmienić
A czas mógłby zwolnić, nie pędzić jak pędzi
Tyle dróg miałem wybrać, tyle miejsc miałem znać
A stoję tu myśląc, dokąd mam dalej iść, dokąd iść mam
Czasem nocą pytam siebie,
Kiedy będzie trochę lepiej?
Jeszcze zdążę, mówię sobie tak!
Zanim minie kolejny rok, przeminie czas,
Jeszcze zdążę, znaleźć schron
Nim ktoś zdąży, zniszczyć go!
Jeszcze zdążę, poukładać świat
Który pędzi szybciej, szybciej niż ja
Jeszcze zdążę, uwierzyć w to, że
Zbuduję z Tobą dom
Zbuduje go
Wielu ma już to, co sam bym chciał
Choć mam pomysły, w głowie mam plan
Nie mam kobiety, co powie mi: wracaj
Ale mam marzenia, do których chcę wstawać
Czasem czuję, że jestem gdzieś obok ich tras
Jakbym pisał swój rozdział w zupełnie inny czas
Czasem nocą pytam siebie,
Kiedy będzie trochę lepiej?
Może wszystko ma swój własny bieg
Może nie trzeba gonić tych samych miejsc
Może droga, którą idę sam
Prowadzi tam, gdzie mam być
A ty?
Czekasz tam...
Jeszcze zdążę, mówię sobie tak!
Zanim minie kolejny rok, przeminie czas,
Jeszcze zdążę, znaleźć schron
Nim ktoś zdąży, zniszczyć go!
Jeszcze zdążę, poukładać świat
Który pędzi szybciej, szybciej niż ja
Jeszcze zdążę, uwierzyć w to, że
Zbuduję z Tobą dom
Zbuduję go