Choose a track to play
Zostawiłem po sobie ślad gdzieś tam
Znajdziesz mnie tam, gdzie dudni bas, gdzie dym i vibe
Którego nie kupi żaden hajs, gdzie mróz i strach
Na blokach od lat wciąż bez zmian
Ja to ten sam małolat wciąż głodny zwycięstwa
P.I.Ł.A., to tu zostawiłem ślad
Na cedekach, cypherach, na murach, na scenach
Została tylko garstka, co to skuma teraz
Te parę wersów sprawia, że mogę spokojnie umierać
Chodzę zawsze po prostej, znam tu w chuj skrótów
Na każdym zostawiłem ślad moich butów
Historia wciąż żywa, choć ma podarte kartki
By dopisać swoje, wstałem z ostatniej ławki
Od koncertów do bitew, których nie policzę
Chciałem dać cząstkę siebie, gdy tym żyły te ulice
Dziś czają tę ksywę, w jaką nie pójdę stronę
A jak płaci się respektem, to jestem bilioner
Hmm, od czego by tu zacząć
Kiedyś mało znacząc zdałem pilskim rapem raport
Do Skype'a majk i Windows rejestrator
Po knajpach strajk, freestyle fight, na featach zator
Ponad dwie dekady, a to
Wciąż pod ten sam akord każe mi wszczepiać atom
Siebie rapom, to katalizator
By dawać support młodym watahom i tym wariatom tu
Nie czaisz, kim jestem, ziomuś? I o to chodzi
Gdy katuję wersy, łakom spadają głowy
Ostry militarny mindset bez brania jeńców
Prawdziwy R.A.P. na każdym osiedlu
Tagi, grafy, bramy, walki MC
Majki, decki, ślady naszych egzystencji
SCP od zawsze w krwioobiegu miasta
Złoty strzał, fatal, prawdy śmiertelna dawka
Gdybym umiał cofnąć czas, pewnie nic bym nie zmienił
Może olał parę spraw, trochę dłużej siedział w Czerni
Odciskał tutaj ślad, nadal tworzył własny krater
Bo jak to nie jest rap, to powiedz, co jest rapem!
Dwie dekady jak mrugnięcie, nazywam to zajawką
Moje ślady z każdym dźwiękiem, z każdą zapisaną kartką
Nie było nas tu dawno, posyp solą zimną krew
K.O.N.K.R.E.T.Y., ESP, pieprzony walking dead
Nie zawiesiłem się w tych czasach, ale to ciągle do mnie wraca
Nawet po latach wiem, jaki mieliśmy zapał
W jedności jak bracia, cel: praca, nie kasa
Bez planu na życie, a stale ciekawi świata
Szatan zapraszał, plomo o plata
Długi wdzięczności dożywotnio będę zwracał
Dziś w łapach mam zapas, pracowałem na to lata
Nasze ślady na trackach mówią, że to się opłaca
W kieliszku dobry rocznik, w studio dobre zwrotki
Mam historii na ze cztery grube książki
Gretzki luźno chodzi, do dziś od tych chwil
Gdy na Górnym były moje pierwsze kroki
Kręte drogi, przez bloki, po nocach są wschody
Dziś stopy z odciskiem, lecz krążki z podziwem
Z kuzynem tu w Pile swój ślad zostawiłem
To jest rap nie na chwilę, on jak Qdi nie zginie
Wszyscy mieliśmy dużo czasu, żeby dojrzeć
Przejrzeć na oczy, potem z boku na to spojrzeć
Cokolwiek robiłem, myślałem, że robię dobrze
Ale nie chcę tego pamiętać, tak będzie mądrzej
Duszę w sobie demony, cały czas są głodne
Gdy bycie prawdziwym już przestało być modne
Ja ulotne chwile kolekcjonuję ciągle
I nie mów mi jak mam żyć, bo ci zamknę mordę
Nawet jak nie ma mnie, to powracam zawsze w tą stronę
Mym domem Piła ZME i koniec, ziomek
Choć każdy w inną stronę, to serce zostawione
Tu, gdzie najlepszy hip hop, my po tej samej szkole
O żesz ja pierdolę, jak za małolata
Zawsze się tu czuję tak samo jakbym znów latał
I nie ma bata na to, dobry klimat, a nie pato
A ty słuchaj i wspominaj uśmiechając się, nie płacząc
Ty zostań ze mną po to, by być legendą
Gdzie jedni stoją, inni po swoje biegną
Weź wdech, gdy jesteś nad powierzchnią
Za tych, którzy już tylko są pamięcią
Ze mną po to, by być legendą
Gdzie jedni stoją, inni po swoje biegną
Weź wdech, gdy jesteś nad powierzchnią
Za tych, którzy już tylko są pamięcią
Składam te wersy ku swojej pamięci, chcę być jak farba permanentny
Od '88 Damian, dziwko
Rozpościeram jak harpia skrzydło
Do celu prowadzi mnie hip hop, nie tom tom, ot co
Z rzadka chadzam tam, gdzie droga przetarta jest
L do U do K do S to mój nickname, Bezpański Pies
Wiodę pieskie życie, do rapu czutka i smykałka
Nie odchodzę do lamusa, szukaj po śladach mnie
W tym przypadku grzechem byłoby po sobie nie zostawić śladu
Zostawię go jak w spadku, masz to jak w banku
Bo ja kocham to na zabój, tak od lat już
Usta to gun mój, słowo jak nabój
Znów z bandą z MNT Gangu, kilku panów, czuć, kto ma tu talent
Zasób słów, nie skąpe gadanie
Bez fałszu stąpam dalej, by stanąć na piedestale
Tak, by żyć pasją na amen
Już drugą dekadę z hakiem tusz na kartkę mi kapie
Napieram niemiłosiernie na werble, się bawię dźwiękiem
Ślad rzucam na pętlę, a więc
Non omnis moriar, coś po sobie zostawię
To nie przeszło mi z czasem, zostawiło ślad we mnie
Gdybym nie dorastał z rapem, nie byłbym tym, kim jestem
Kreatywnie, konkretnie, kreślę kolejną kreskę
Zostawiam tu swój ślad i podpis "sensei"
Przemierzam świat, za mną śladowe ilości węgla
Ma ścieżka to pętla od bębna do werbla
To mój czas, bije dzwon, kończy się rozgrzewka
Każdy mój błąd to była dobra lekcja
Ciągle gnąc w przód wracam w klimat miejsca
Gdzie skun płonie wśród wilgotnego powietrza
Gdzie słów milion z ust pochodzących z serca
To Czerń, skurwysynu, na zawsze zapamiętaj
Ten szlak, co przez szerokie spodnie
Zostawił nam ślad i obecną formę
Korbę to niejednemu wyjebało
W drodze po sławę, po kasę i talon
Slalom wokół tego tu ogarniam
Robię swoje z pasji i chwytam za majka
Panczlajn? Pewnie byś się go spodziewał
Ja tylko zostawiam ślad, zanim dotknę nieba
Gryzli to ten typ, co od '08 robi swoje
I zalicza ten progres pomimo wielu wojen
Nikogo się nie boję, twardo tutaj stoję
Nie chodzi o mamonę, lecz przekaz
Chcę zostawić ślad w pilskich podziemiach
Właśnie stąd idę po swoje marzenia
Opisuję swoje życie, ej ziom, na tych bębnach
Robię ten rap, bo to mnie napędza