Choose a track to play
Yeah, to jest ten throwback, bro
2012 type shit, yeah, ey
Odwiedzam Top Market po przepitej nocy
Wszystkie moje akcje to są z filmów dla dorosłych
Dziwne, noszę kosy, w razie gdy na kogoś trafię
Nie ma tutaj żadnej kurwy Ali obok nas, nie
Nie ma tutaj leszczy, tych raperów zza Warszawy
Maklakiewicza adres, żeby haracz płacić
Dziki Wschód Studio i Kuba zgubił zielsko
Malik robi swoje pierwsze nuty po angielsku
Get Money, Live Life, jak mówiłem Jeezy
Już wtedy polski rap był za mały dla moich ambicji
DJ Tuniziano chował się, jak odwiedziłem go w domu z klamką
Bo miałby coś na głowie, tak jak szampon
Nie było tam tych gejów w tatuażach wymyślonych
Tylko jeden dziwny ziomek i to był DJ Tomek
Konfidenci są dziś w grze, a pierdolą: "Halo, policja"
Co dziwne, nadal przy mnie cała gwardia starożytna, ey-ye
WAWA022
Codziennie balet i to 2000. lata
Śnieg pod oknami i jest ciemno przez pół roku
Zamawiam sobie Bayer Taxi na Mokotów
Mazowiecka, check, Platinum, check
Cynamon, check, Marriott, check
Jestem tu jak obcy, choć co noc mam tutaj inną
Wszystkie te wspomnienia już nie zginą
Pożyczam im pieniądze, co robią triki na wnuka
Siedzę nocami w kasynach, liczę pliki, jakbym ruchał
Zliczam w sekundę, by wyjść i porządnie iść się nachlać
Robię znowu z czyjejś żony kurwę, oni chcą się łapać, chuj mnie obchodzi typ
Ona bierze kiełbasę, tak głęboko czy na wierzchu, a w mordzie ma 17
Nie jestem kleryk, żeby pokierować życiem
Ani zmieniać gdzieś na Polach Mokotowskich
Nie ma cipy czym wycierać, ah, jest dobrze
Cały czas, gdy wspominam, to wszystko jest dobrze
Powiem ci, że świat był jeszcze nie aż tak mroczny
Choć może był groźny przez różne głupoty
Nie było mody na Rolls-Royce, wtedy był Porsche
Mniejsze są marzenia, ale większe były szanse
Zawsze byłem taki sam, się nie zmieniam przez kasę
Pokolenie pierwszy iPhone, zanim był Instagram
Jak widziałeś ładną dupę, zaczynałeś gadać
WAWA022
Codziennie balet i to 2000. lata
Śnieg pod oknami i jest ciemno przez pół roku
Zamawiam sobie Bayer Taxi na Mokotów
Mazowiecka, check, Platinum, check
Cynamon, check, Marriott, check
Jestem tu jak obcy, choć co noc mam (ney) tutaj inną
Wszystkie te (ney) wspomnienia (ney) już nie zginą
Wracałem z Warszawianki, po drodze brałem piątkę
Dobrze znałem tutaj całą okoliczną patologię
Nagrywałem ich za flaszkę lub czasem za jakieś drobne
I niejeden dostał w mordę, bo chciał coś pierdolić do mnie
To się działo gdzieś, na Dzikim Wschodzie
Nie przeszkadzał nam brak auta, bo się tankowało co dzień
A po drodze się gadało o zegarkach i o modzie
A jak chciało się coś nagrać, to studio było pod nosem
Lubiliśmy dobrze zjeść, Sebek kupił frytkownicę
Mamy steki i słodycze i rapy jak w Ameryce
Robić cash to jedyne, co widzę (ney)
Zaczęliśmy od stolicy, to był test
Albo były koleżanki, albo było, mordo, bicie (aha)
Sebek listę miał w zeszycie, kto miał dług
I za te kilka stów można było stracić życie
To, że dzisiaj tu jesteśmy, to jest cud (Dziki Wschód)
Mazowiecka, check, Platinum, check
Cynamon, check, Marriott, check
Jestem tu jak obcy, choć co noc mam tutaj inną
Wszystkie te wspomnienia już nie zginą