Elige una pista para reproducir
Ojciec przestrzegał mnie zawsze
Żebym się trzymała z daleka od mężczyzn, którzy
Nie wiem, gdzie mieszkają, jaki jest ich zawód, ile zarabiają miesięcznie
Nie chciałabym zlekceważyć tej przestrogi
Oh, wybrałam się po zmroku, z koleżankami z roku, trochę potańczyć, mm, zamówić parę shotów
Świeżo po związku, nie będę biegać wokół chłopów, poznałam typa, który może mi dorówna kroku
Czarne Ray-Bany i blizny, mm, między nami, trochę dziwny
Skinny bitch, skinny tie, skinny jeansy, mówią, że to bad, bad guy, I can fix him (I can fix him)
Mówię: "Chyba pora wyjść już, chcę cię znać, ale głośno jest w tym miejscu"
Nagle czuję, że się rozumiemy bez słów, mówi mi, że ma mieszkanie na Śródmieściu
A poza tym parę ran i kompleksów, powiedziałam: "Skończ truć, jeśli chcesz, mów"
A on obiecuje mi, że nie chce seksu, ja mu mówię: "Zobaczymy, bez stresu"
Bez stresu
Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
Mówię: "Bez stresu"
Bez stresu? Tak
Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio, bez stresu
Serio, bez stresu
Z szatni pobieram palto, już czeka na nas auto, on idzie za mną (nice), wóda mnie drapie w gardło
Od razu zasnął, gdy budzę go, to gada pardon i oczywiście zgubił portfel, a więc płacę kartą
Na kwadracie syf jak Jackson Pollock, z Zara Home pusty balsam do rąk
Barek, który mówić miał: "Jestem dorosły", mhm, jego usta miały smak Marlboro
Dopija trzecią lampkę Porto, nie potrafi zdjąć stanika, bo się palce plączą
Myślę, że to będzie jawny horror, ale cóż, najwyżej zostanę z anegdotką
Zagubiony jak pasażer na gapę, wysiadł na następnej stacji i padł na kanapę
Białe pasy na blacie i Jack White na plakacie, nie ma co płakać, biorę taxi i spierdalam na chatę
Bez stresu
Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
Mówię: "Bez stresu"
Bez stresu? Tak
Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio, bez stresu
Serio, bez stresu
Obraz warszawskiej nocy, mieszanka farsy i grozy, bo każdy chciałby być dorosły
Typ mi nie odpisał, ale nie szukałam kosy, nagle widzę go, stoi z jakąś gąską, po co zerka?
Ona ładna i szczupła, o jasnych włosach, mam ochotę na lufę i papierosa
Więc kieruję swój uśmiech na Erasmusów: "Hola, por favor cigarrillo para la pelirroja?"
Spory crowd wokół baru (yhm), lufy wódy na długości kontuaru (yhm)
W międzyczasie jakaś drama go spotkała, grube limo mieni się spod okularów (ptf)
A mój ex znowu stoi pod lokalem całkiem sam, jak środkowy palec
Zawsze był samotnikiem, z tym notatnikiem, w oczach tylko czysta definicja żalu, kiedy pisze
Czym się w sumie różni sen od koszmaru? Ugh
Czym się różni ludzkie serce od towaru? O Boże
Co dzieli siarczysty mróz od pożaru? Co?
Ile tak naprawdę dzieli obojętność od szału?
W moim przypadku to trzy szlugi i shot wódki, błąd, będę potrzebować odtrutki, choć
Miałam gdzieś tego Piotra wcześniej, ale spojrzał na jej biust i mi oczko puścił, what?
Ludzie bywają dość okrutni, ale że tak postępują jakieś obszczymurki, co?
Chodzą po mieście w tych okropnych rurkach i szukają tu Madonny albo prostytutki
Ty-ty-ty-ty-ty typie, tak nie może być na pewno chyba, fi-figle, nie no, typ ma czelność
Robię i-i-imbę, gdy chcą wyjść na zewnątrz, a on tylko minkę, że mu wszystko jedno (wszystko jedno)
Bez stresu, dziś z tej historii się śmieję, ale wiem, dlaczego miałam drobną histerię
Nienawidzę, kiedy chłop udaje kogoś, kim nie jest, a najgorsze, że to po dziś dzień się dzieje
Bez stresu
Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
Mówię: "Bez stresu"
Bez stresu? Tak
Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio, bez stresu
Serio, bez stresu
Babe, babe
Baby, babe
Baby, baby