Elige una pista para reproducir

Mrok rozgonię jak burza
Z taką jak ty, to nie może się nie udać
To nic, ja też czasami cierpię
Tłumisz mój krzyk, co się kumuluje we mnie
Czasami tu trzeba gonić za szczęściem
Nie tylko liczyć na fart
Ile usiałem tu zmieniać podejście
Jak miejsce na lepszy start
Wież mi, nie raz
W martwym pokoju bez klamek
Daleko od domu uciskając ranę
Nie miał kto pomóc czekając na zmiany
Nie żaląc nikomu się o niej myślałem
Nim się zjawiła to była kolejna
Bawiła się ze mną, gdy piłem do dna
Chwila minęła, już była następna
Ale ten wyszedł, to nie byłem ja, nie ten sam
Rozdarty w strzępy bez zmian
Przez moje błędy i stan
Zaklęty w sobie jak w kamień
Nim położyłaś dłoń na moje ramię
Mrok rozgonię jak burza
Z taką jak ty, to nie może się nie udać
To nic, ja też czasami cierpię
Tłumisz mój krzyk, co się kumuluje we mnie
Mrok rozgonię jak burza
Z taką jak ty, to nie może się nie udać
To nic, ja też czasami cierpię
Tłumisz mój krzyk, co się kumuluje we mnie
Teraz zasypia on na mnie
A ja się bardziej przykładam starannie
I wszystko, czego zapragnę już dawno jest przy mnie
Niczego innego nie pragnę
Tylko tu bądź
Nie odchodź już nigdy, rozpłynie się mrok
Ja będę już inny, pewniejszy krok
Bez żadnych potknięć
Jak tam zagubieni staliśmy przy oknie
Mówiłem ci, chodź
I że będzie dobrze
Choć wiem, jak to ciężko było dotrzeć do mnie
Idąc po zwycięstwo musiałem zapomnieć
Choć nie było lekko, nie czułem się w formie
Nuciłem ci to, że będzie lepiej
I wiem, że nie zrobiłbym tego bez ciebie
Nie odbił się nigdy
A teraz przez ciebie
Już smutek nie miesza się
Z lękiem i gniewem
Mrok rozgonię jak burza
Z taką jak ty, to nie może się nie udać
To nic, ja też czasami cierpię
Tłumisz mój krzyk, co się kumuluje we mnie
Mrok rozgonię jak burza
Z taką jak ty, to nie może się nie udać
To nic, ja też czasami cierpię
Tłumisz mój krzyk, co się kumuluje we mnie