Zjebałem parę rzeczy i już ich nie odwrócę
Całą noc myślę o błędach i przez nie nie usnę dziś
Czuję się jak w klatce z której już nie mogę wyjść
Wszystko mi się wali, nie mam do kogo napisać
Bo u mnie nic dobrego już nie słychać
To co mogło ze mnie być, dawno nie widać
Chciałbym być inną osobą
Wypierdolić z tego ciała i zacząć wszystko na nowo
Kocham tonę dopaminy, potem tonę w konsekwencjach
Czemu wszystko co jest dobre zostaje tylko na zdjęciach?
I wypierdoliłem je wszystkie, żeby nie pamiętać
I zepsułem to już tak bardzo, aż strach się odezwać
Winę zawsze zrzucam na siebie
W żyłach mam autodestrukcję
I jak kiedyś się pogubisz
To ja będę tam gdzie pójdziesz
Nigdy nie byłem potworem
To ja mam wszystkie pod łóżkiem
Trzymają pod kluczem, proszę pomóż mi stąd uciec
Zjebałem parę rzeczy i już ich nie odwrócę
Całą noc myślę o błędach i przez nie nie usnę dziś
Czuję się jak w klatce z której już nie mogę wyjść
Jak wszystko mi się wali, nie mam do kogo napisać
Bo u mnie nic dobrego już nie słychać
To co mogło ze mnie być, dawno nie widać