Ah, czymże jest szczęscie?
Czy byciem może w drodze?
Bo jak tak czekam
To czasem się pocę, czasem się chłodzę
O czym to wszystko jest, ta podróż?
Światło drażni powieki zwlekam z poduszki kołtun
Pierwsza część wycieczki to kawa wstawiam
I sikając czuję miłość, inaczej wszystek i tak strata
Polo stukot, tupot małych stóp trzy sześć i cztery/cztery
Mieszczę się w czasie jaki dali, z metra ciętym
Przetarg lekcji, jakie dziś otrzymam i dam
Jak zdarzy się bliskość to pożyczam, a nie mam.
Emocje mówią po kolei, co jeszcze do skumania
Rano byłam tylko istnieniem, one mówią, że jestem Ania
Jedyna taka kompanka w podróży, jak akceptuję swoją drogę, przestaje się dłużyć Szmulki
Osiedlona jak każdy tu Osiedlowa dawka magii tu
Chociaż wyjechana nadal w chuj, to zostawiam swój kamień tu
Zwiedzę pewnie Ziemię zanim fru,
A fru to będę nad warszawskim zoo
Nie podbijam już świata, bo mogę przezeń jechać
Nie owijam w wała, bo trochę nie chce mi się czekać
Jak nie możesz serio, to mnie przeleć chociaż w wersach
A może jednak chodź ze mną, jak Eldo Eternia
Nie podbijam już świata, bo mogę przezeń jechać
Nie owijam w wała, bo trochę nie chce mi się czekać
Jak nie możesz serio, to mnie przeleć chociaż w wersach
A może jednak chodź ze mną, jak Eldo Eternia
Wisełka, jak rym z wnętrza jak rytm w jej brzegach, taka bezbłędna
Jak ja wylewna, jak ja posępna, jak ja przyjmuje moich przyjaciół do serca
Płynie
Jak moje puste popołudnie złudne niby wykluje sie uczucie i zadzwonisz
Cyrkiel
Kłuje mnie cykl ten ale to życie skoro jest jak jest, a ja skoro mogę, to idę
Zabliźnię w sobie ogień, żeby parzył mnie od środka, flara
To przez te blizny jestem dusty się spalam
Marzę, choć nie jestem dawno Wawa
Syrena, którą zawsze spotkać musi jakiś palant
Pokaż mi to miejsce wcale niedaleko tak
Takie, żeby mi się chciało tam do niego gnać
Tango daje hajs, ale ja chcę, żeby moja podróż
To była fazka z warszawy do gwiazd