Elige una pista para reproducir
Ta, ta, ha, cham! ha, ha, haaa!
Kto? Gdzie?
Dla mnie hip-hop to dzwięk, klimat i ludzie
Wcześniej nie wrzucałem, to był mój plan
Znalazłem lek i właśnie go kruszę
Miałem nie palić i znów jestem cham!
Nie mam sumienia bez plam
Róży bez kolców, świata bez barw
Kiejdy bez dolców, tracków bez wosku
Nauki bez wniosków - ponoć to mam
Mordo, nie idę sam
Choć tak naprawdę to nie wiem czy idę
Dobrze się siedzi wśród czterech ścian
Bo chyba za szybą jest bardzo straszliwie
Nie żyję termokurczliwie. Każdemu się zdarza
że czasem Sławkuje i powiem ci szczerze
że to się nie dziwię. A jak jest lepiej
To się szanuje!
Dziś dobrze się czuję, a co tam u ciebie
To w sumie nieważne
Kolejny dzień u Dyona rapuję
Chcesz nas disować? To bardzo odważnie
Karma wraca wyraźnie i często krzyżuje
To, co mamy w planach i mimo, że miało być miło
Znowu wychodzę tu kurwa na chama!
Wyszło jak zwykle, choć się starałem
Bardzo mi miło, spalony Fran
Szkoda, że serio, znów cię nie brałem (przepraszam)
Zero litości, wita cię cham (sorry) Aaaaa ha ha ha
Wyszło jak zwykle, choć się starałem
Bardzo mi miło, spalony Fran
Szkoda, że serio, znów cię nie brałem (na chuj się, serio)
Zero litości, wita cię cham (jebać, jebać, jebać)
Nie jestem chamem, co ma wyjebane, nie
Na ustach szacunek, robimy kulturę
Joł ziomek, zachowuj się
Jeżeli nie umiesz i na głowę z chujem
Zrobiłeś wymiankę, łapię za klamkę
Drzwi za tobą zamknę
Wiadomo, że rano to raczej odsypiam
Bo nikt mi nie pisze grafika
Wiem kiedy styka, wiem kiedy jeszcze
Dlatego nie pytam
Tych słów nie szukaj w słownikach
Neuro-pato-lingwistyka
Wyjebombę mam po wyjebingu
I w tygodniu objawy niedzielingu
Wyczekiwany od lat permanentny spontan
To mój plan tygodnia. Co kurwa? Nie można?
Tylko patrz, jak chlam do dna
I ścigam buch z bajobonga, ej
"Na chuj się" to nowa filozofia
Niby hipokryzja? Siorbaj!
Tylko cham to zna
Prosto z bram melodia
Brudna i ciągle głodna
Jebie mnie, na co ci to wygląda
Choć się nie ociągam, płynę
Nie do Poznania. Zapro do Lądka
Zapro na rynek. Skurwysynie balansuje na linie
Choć jest niewygodna
Pomiędzy chamem, a tym za kim staniesz
Nie musisz mi mówić o swoich poglądach
Wyszło jak zwykle, choć się starałem (ale jak to?)
Bardzo mi miło, spalony Fran
Szkoda, że serio, znów cię nie brałem (gdzie? jak?)
Zero litości, wita cię cham! Aaaaa ha ha ha
Wyszło jak zwykle, choć się starałem
Bardzo mi miło, spalony Fran
Szkoda, że serio, znów cię nie brałem (aaaaa serio)
Zero litości, wita cię cham