Czerń i czerń, i czerń, i
czerń Biel i biel, i czerń Czerń i czerń, i czer
ń, i biel Biel i biel, i czerń Czerń i czerń, i czerń, i bi
el Biel i biel,
i czerń Czerń i czerń, i czerń, i biel Biel i biel, i czerń
Po pierwsze, wiersze piszę, przerywam ciszę Robię głupie miny, mim
iką zapycham kliszę Wisi mi to, ż
e amisze prądu nie mają i że Dla ciebie
będę na końcu, ja w słońcu wspinam się wyżej
A po drugie, lubię biel, bo jest biała A po trzecie, t
o kolor mojego ciała A po czwarte,
to czerń kontrastuje z nią nieźle A po piąte, cza
rne mamy tu powietrze Dobrze wiesz,
że biel to kolor duszy No, chyba że ją zła czerń naruszy (
Czemu zła?) To kolor nieba nocą To kolor, k
tóry zabija moc twoim oczom A po szóste, to intro, w
stęp Cały czas ze mną horry dźwięk
A po siódme, kiedy stwierdzisz, że nu
dne Wisi mi to, synek, ja się jaram,
że jest brudne Nie musi się podobać, ma
m to w nosie Tutaj daję kropkę, s
top – to będzie osiem Dziewięć –
może znajdziesz coś dla siebie, nie wiem
Dziesięć – to płyta czarno-biała, niech
ją niesie wiatr Nasze życie to noc i dzień Nasze życie to krótki
sen Porażki, zmartwienia, radość istnienia Po prostu biel i czerń