Elige una pista para reproducir
Pamiętam pierwsze koncerty, z muzy nie było pieniędzy
Wierzyłem, że będę wielki, dla nich byłem pierdolnięty
Jeszcze przed chwilą byłem biedny
Zryty łeb, zdarte podeszwy
Przestań siedzieć i pierdolić, kurwa, nic mnie tak nie męczy
Buty tylko od Balenci', tylko zagraniczne skręty
Bo jestem zapracowany, nie imprezuję w weekendy
I nie mogę zrobić przerwy, choć czasem nie jestem pewny
Nie po to goniłem szansę, żeby wypadła mi z ręki
Jеstem snem z małego miasta, który chciał pokonać los
Nadziеją, która nie zgasła, nawet w najciemniejszą noc
Ciężka praca, ból i pasja, ciągle ten sam dumny wzrok
Bo z tego się nie wyrasta, już na zawsze small town boy
Wychowany w bardzo małym mieście
Cały czas jest we mnie ten poczciwy prostak
Kocham swe korzenie całym sercem
Lecz to takie miejsce, w którym nie chcesz zostać
Zawsze czułem się jak główna postać
Skazany na etat w ślady ojca
Chciałem, żeby usłyszała Polska
I jak widać ambicja mnie nie przerosła
Byłem naprawdę kurewsko cierpliwy
Wiem, że los nigdy nie jest sprawiedliwy
Przeszedłbym góry, jeziora, doliny
Kurwy, jaskinie, kolce, pajęczyny
Wiem bywa ciężko i brakuje siły
Ale jak się poddasz Ty ponosisz winę
Dostajemy to na co zasłużymy
Zaryzykujesz czy osrałeś gacie?
Kiedy się budzę to najpierw czuję się wdzięczny
Boże dziękuję jak dobrze być niezależnym
Pochodzę z miejsca, gdzie nie ma gorszych i lepszych
Wyrwałem kawałek nieba aż klimat nam się ocieplił
Jestem snem z małego miasta, który chciał pokonać los
Nadzieją, która nie zgasła, nawet w najciemniejszą noc
Ciężka praca, ból i pasja, ciągle ten sam dumny wzrok
Bo z tego się nie wyrasta, już na zawsze small town boy
Jestem snem z małego miasta, który chciał pokonać los
Nadzieją, która nie zgasła, nawet w najciemniejszą noc
Ciężka praca, ból i pasja, ciągle ten sam dumny wzrok
Bo z tego się nie wyrasta, już na zawsze small town boy