Elige una pista para reproducir
Pytają, kiedy Vox Veritatis? Mówię - wkrótce
I przy okazji to nie myl Vox z Luxem
Moi ludzie wyczuwają sukces
Po Ghostwriterze miałeś obdukcję
Szczerze sam znów chcę poczuć go
Zdejmuję oxy, widać z oczu to
Ile razy ziom na mnie tu zło szczuto?
Dzisiaj robię sobie z nich prosciutto
Bym uprościł to, przerabiam ich na hama
Nie wiesz, o co kaman? Mm, no to drama
Rozkmiń to, jest jazda bez trzymania
Wjeżdża Jacula, a ty mi bujaj hamak
Bujaj, kaman, bujaj, kaman
Dawaj dla Tedunia ściana, ściana
To jest ten rap, co nie wie co to umiar
Gdybyś nie rozumiał, nana nana
Nana nana, nana nana
Nana nana, nana nana, nana nana
Nana nana, nana nana
Nana nana, nana
(Jedziemy dalej)
Bit prawilniak i od razu silna motywacja jest
Mówić ci o singlach? Po prostu posprawdzaj je
Zajawa nie stygła, wciąż gotowane w rondlu
Patrz stary lisie jak lśni się chrom tu
Bez wielkich fortun, ale na pełnej piździe
I styl jest po dziś dzień, nie poszеdł se nigdzie
Ty kiśniesz na chaciе, ja cisnę na bike'u
I cisnę soczyste rapsy na mic'u
Od highlife'u z dala, z dala od lala
Od złych rzeczy z dala trzymać się staram
Pcham life, ustalam co będzie zaraz
Brak ci ogara, ziom nara
Bujaj, kaman, bujaj, kaman
Dawaj dla Tedunia ściana, ściana
To jest ten rap, co nie wie co to umiar
Gdybyś nie rozumiał, nana nana
Nana nana, nana nana
Nana nana, nana nana, nana nana
Nana nana, nana nana
Nana nana, nana