Elige una pista para reproducir
Nie jestem kurwa jak twoi koledzy
Troche toksyczny nie możesz z nim gadać
Możesz wyjebac mi to obojętne
Bo co za różnice mi zrobi tu kolejna rana
Dlatego wolę być raczej samotny
Lub paru ziomali i bakac
Przez ulice tego miasta nie chodzę
Bo przez ciebie nie chce się wstawać
Na słuchawkach bedi, dopada codzienność
Piszą mi zjeby ze to juz nie rap
Kurwo to dawno przestało być rapem
Bo nas to nie łączy tylko znowu dzieli nasz świat
Chciałem tylko trochę szczęścia
Chciałem tylko się uśmiechać
Który to raz mi juz to nie wychodzi i wpada na banie deprecha
W ujebanych dresach na chacie se kminie
Polotu nie mają wcale wasze świnie
Suka cie kłamie, to poproatu odstaw
Odstaw na stałe lub podaj do ziomka
Tak wychowany ze trzeba się dzielić
Skończę na ulicy to zarzuce petle
Ale najpierw powiem, że zycie jest piękne
Wszystko jest na mnie
Oczy, smutek, blizny, zal
Mam paranoje kiedy gasna światła
Mam paranoje, bo wciąż jestem sam
Wszystko jest na mnie
Oczy, smutek, blizny, zal
Mam paranoje kiedy gasna światła
Mam paranoje, bo wciąż jestem sam
Wszystko jest na mnie
Oczy, smutek, blizny, zal
Mam paranoje kiedy gasna światła
Mam paranoje, bo wciąż jestem sam
Wszystko jest na mnie
Oczy, smutek, blizny, zal
Mam paranoje kiedy gasna światła
Mam paranoje, bo wciąż jestem sam
Smutek i zal, to kurwa ponoc juz czujesz ja chyba też znam to
Prawda czy falsz, te wszystkie uczucia do ciebie naprawde gasna
Ona to zna, no bo przez pewien okres była ciagle wiesz za mną
Odbij od dna i zastanow sie czy naprawde jest warto
To co
Chciało mnie zgubic to chyba sa te paranoje
Nie patrzy juz nawet co bierze
Ale zawsze musi powiedzieć swoje
Znowu tu plonie
Znowu kurwa jest palone
Bo ten czas gonie i kazdy idzie w swoją stronę no i napewno nie tone
Nie tone, nie tone, unoszę do góry się
Wiesz kurwa nie jestem smutny
Znam swoją role bo nie wazne jest jaki stan u mnie bo teraz chuj z tym
Los bywa okrutny, ze mna paru dobrych kumpli
Na sobie ten supreme
Jak pyknie to będą tu wpadać ale większe sumki
I dalej przepijam ta pustke tym alko, a dla nich liczy się ten becel
Widzimy się może już później, mialem z toba nie gadać
Sorry ale tak jest lepiej
Oczy, smutek, blizny, zal
Na tym sercu suko nie chce widzieć więcej ran
No i cale życie tam
Się przecież nie zmieniam
Jestem taki sam a znów mnie ocenia
Wszystko jest na mnie
Oczy, smutek, blizny, zal
Mam paranoje kiedy gasna światła
Mam paranoje, bo wciąż jestem sam
Wszystko jest na mnie
Oczy, smutek, blizny, zal
Mam paranoje kiedy gasna światła
Mam paranoje, bo wciąż jestem sam
Wszystko jest na mnie
Oczy, smutek, blizny, zal
Mam paranoje kiedy gasna światła
Mam paranoje, bo wciąż jestem sam
Wszystko jest na mnie
Oczy, smutek, blizny, zal
Mam paranoje kiedy gasna światła
Mam paranoje, bo wciąż jestem sam