Elige una pista para reproducir
Cyk, cyk, cyk, raz
Śmiały jestem tylko na scenie i alko
Nie wiem, czy jak mnie poznajesz później, myślisz, że było warto?
A jeśli tak, to czemu?
Bo coś wnoszę sobą, czy bo mam znanych kolegów?
Nie mów nawet, nie chcę wiedzieć tego dzisiaj
W sumie mam to w dupie, darzę cię obojętnością
I tak ta płyta powstaje za długo
Ja się zmieniam szybko, listopad, rok mija i mi trochę przykro
Się miało posypać, jak zachciałaś wyjść stąd, a suma summarum to mi kurwa wszystko wyszło
Pykło kurwa, dla ciebie jestem tym za szybką, mogę naprawdę sporo, a dziś to
Jedyna potrzeba to spokój i sen, chodź, połóż się gdzieś tutaj z boku i się
Przytul po cichu, daj wsłuchać się w oddech, dziękuję, że jesteś, znajduję się w tobie
Jedyna potrzeba to spokój i sen, jedyne problemy to światło i dźwięk
Tylko szum drzew, tylko twój wdzięk uspokoją mnie
Jedyna potrzeba to spokój i sen, chodź, połóż się gdzieś tutaj z boku
I nie dotykaj mnie
Mogę patrzeć już w oczy tobie
I sobie
Jedyna potrzeba to spokój
I sen
Ciebie w tym tekście jest kilka, znajdź swoje, razem trzy, osobno, dzielę świat na dwoje
Na tobie się skupiam, jestem blisko ludzi, lecz lubię być w bańce, na przykład jak tu dziś
Dużo więcej słucham, niż mówię, bo o sobie wiem już dość dużo
Jak pytasz, co robię w tym klubie, musiałem się schować przed burzą
Nie chce mi się z tobą gadać jakoś, a jesteś taka ładna
Nie wierzę, ale ci to mówię na głos: "Życie nie Instagram"
Ty znów będziesz czekać, jak wrócę, bez ciebie nie zasnę i się trochę smucę
Co, jak nam siebie odbiorą? Chyba tylko z tobą jestem sobą
Jest chwila do rana, deszcz pada, Warszawa
Wracamy na Wolę dziś znów, proszę Pana
Jedyna potrzeba to spokój i sen, chodź, połóż się gdzieś tutaj z boku
I nie dotykaj mnie
Mogę patrzeć już w oczy tobie
I sobie
Jedyna potrzeba to spokój
I sen
Tylko szum drzew, tylko twój wdzięk
Uspokoją mnie
Mogę patrzeć już w oczy sobie
I tobie