Elige una pista para reproducir
Patrzyłeś jak wolno staczam się
I spadam w otchłań bezdenną
Widziałeś jak mieszam z winem krew
By obłaskawić codzienność
Było trudno to nazwać contentem
Sam włączałem kamerkę pijany
Wiedziałem gdzie kupić najtańszą butelkę
Wiem jak wielka jest cena uwagi
Trudno wtedy to mnie było chyba nazwać artystą
A was wtedy nazywać fanami
Myślę sobie tylko, że pojebane to wszystko
Lecz nie byłoby mnie bez skandali
Me serce bije i tak na przekór dniom
Gdy ciągle czuję twój gniew nade mną
Mieszałem z winem krеw
Wypruwałem se flaki
I staczałem się
Jak niе szpital, to do paki
Cała polska wie, bo patrzyła na relacji
Czy nie zejdę od melanży, jak to skończy się
Mieszałem z winem krew
Wypruwałem se flaki
I staczałem się
Jak nie szpital, to do paki
Cała polska wie, bo patrzyła na relacji
Czy nie zejdę od melanży, jak to skończy się
Patrzyli na mnie jak na małpę w cyrku
Dobrze, że mi skapnął z tego chociaż jakiś hajs
Krzyczeli "orangutan", jak widzieli mnie na winklu
Ale nikt się nigdy nie zapytał - jak się masz?
Wyświetlenia rosły, tak jak by były na cyklu
Kiedy mi do nieba było bliżej niż do gwiazd
Na granicy życia balans jak na motocyklu
Ale serce ciągle bije mi na przekór wam
Me serce bije i tak na przekór dniom
Gdy ciągle czuję twój gniew nade mną
Mieszałem z winem krew
Wypruwałem se flaki
I staczałem się
Jak nie szpital, to do paki
Cała polska wie, bo patrzyła na relacji
Czy nie zejdę od melanży, jak to skończy się
Mieszałem z winem krew
Wypruwałem se flaki
I staczałem się
Jak nie szpital, to do paki
Cała polska wie, bo patrzyła na relacji
Czy nie zejdę od melanży, jak to skończy się