Nadchodzi noc i dzwoni mi fon
A ja na stronie zaczynam swój lot
Obok mnie ona
Piękna jak róż
Wtula się we mnie i łapie za chuj
Na odklejce przemierzam znów space
Niby tu jestem a nie ma tu mnie
Zaczyna mnie pytać czy kocham ją serio
Sam siebie pytam czy kocham ją serio
Czy działa na mnie tylko jej ciało
Przyglądam się
Widzę dojrzałość
Z uśmiechem na twarzy
Mówię że tak
Łapie za pas
A ona mi mówi że kocha mój głos podbity przez bass
Wczuwam się w chwile i łapie za ass
łapie za ass yeah
łapie za ass yeaaa
Niebo jest piękne tej nocy
Wibruje w łóżku otula mnie kocyk
Obok mnie ona działa jak molly
Pijemy łyche i dolej mi coli
Niebo jest piękne tej nocy
Wibruje w łóżku otula mnie kocyk
Obok mnie ona działa jak molly
Pijemy łyche i dolej mi coli
Chce się ogarnąć
Ogarnął mnie strach
Że stracę ciebie od tak
Na bani wyścig myśli znów mam
Przelać na kartkę cały ten syf
Wyrzucić ból
Normalnie żyć
Saentence podsyła mi plik
Mówi ze zgarnąć musimy ten kwit
Nie będzie czekać na nas z tym nikt (Nie)
Więc szybko siadam odpalam
I nucę notuje
Tak właśnie powstał ten numer
Jak braknie mi weny pomysle znów o niej
Zawsze jest przy mnie i zawsze zrozumie
Chce podziękować nie starczy dziękuję
Nie dam jej cierpieć stane się murem
Jej oczy piękne
A serce jest złote
Jej szczery uśmiech
Dostaje jako nagrodę
Chce tylko ciebie
I nie chce już nowej
Wyjdzie mi z tobą
Lub z uczuciem koniec
Dla ciebie zaliczam progres
I w muzie i jako tez człowiek
Modle się żeby to wyszło
Nie jebło jak wszystko
To z tobą chce spędzić mą przyszłość
Późno wracamy pijani za reke i myślę sobie
Niebo jest piękne tej nocy
Wibruje w łóżku otula mnie kocyk
Obok mnie ona działa jak molly
Pijemy łyche i dolej mi coli
Niebo jest piękne tej nocy
Wibruje w łóżku otula mnie kocyk
Obok mnie ona działa jak molly
Pijemy łyche i dolej mi coli