Elige una pista para reproducir

Znowu ten głód kiedy chodzę po mieście
Palę szlug tnę powietrze
Guma trze o nawierzchnię
Kiedy wrogowie uderzają tę przestrzeń
Mówię jebcie się i zróbcie przejście
Nie chcę Cię w pobliżu
Nie chcę jak piszę wierszem
Patrzą na ręce mi
Jak służby miejskie
Ich coraz więcej
Niesie się w eter co zamykam w tekście
A twoje słowa szumią mi na wietrze
Sklej te wary jeb się i zrób mi przejście
Mam w chuju bezsens
Co mi ciеknie na muru ten pozór
Co nie ma pionu
A my bеz kodów
Od podziemia do kolejnego poziomu
Niejeden z bogów zapodawał to z kolumn
Z nieba progu sobie rzucamy okiem na forum
Gdzie pełno gnoju
Pełno gnojów
Co szukają sposobu na sojusz w mieście
I krzyczą jeb się
Ale suki blokują im przejście
Jak widzę psiarza mówię jeb się
I zrób mi przejście
Mówię jeb się i zrób mi przejście
Mówię jeb się i zrób mi przejście
Kolejny mija mnie demon i jakaś mommy
Ma wzrok jak granit
Błysk jak od stali pali
Zapach jak Bali serce dynamit
Zatem grunt się wali
Godzina zero, ale rozpinam jej stanik
I rzucam na nich początek fali
Tym, co tu stali
Mówię, że do nieba nie wejdziemy drzwiami
Muhammad Ali idę w prawdę
Ty piszesz fikcję
I trzymam gardę, żeby nie przyjebał system
Niejeden jak minister zaczynał spiskiem
Nie sądził, że zamilknie
Więc zanim zniknę
Wolę być wilkiem
Se wbijaj szpilkę
Ja nie czuję nic nie
I żadnej piździe dziś nie poświęcamy czasu
Patrzę na bliznę
I myślę, że już byłem blisko piachu
Jesteście tanią talią kart
A Bóg powiedział tasuj
A kurwy kasuj
Zatem się jeb zrób mi przejście
I spasuj wreszcie
Bo Cię zawiniemy w wersie
To mele, a nie deszcze
Weź się
Na chuj gadasz jeszcze
Mówię jeb się i zrób mi przejście
Mówię jeb się i zrób mi przejście
Mówię jeb się i zrób mi przejście