Elige una pista para reproducir
Ja naprawdę kurwa nie wiem jak mam mówić co u mnie
Gdy jest dobrze ogólnie
Bo ja głownie tu widziałem zawsze lipe i chujnie
Lecz wychodzę z dużym planem, se odbije podwójnie
Nie wiem kiedy to jest napisane i czy to ja nawet
Bo wersy piszą się same, je pokmińmy wspólnie
Choć tak serio wbijam pałe, czy ty coś zrozumiałeś
Bo to nie jest po to wcale byśmy stali tu tłumnie
Jestem ciekaw ilu znajdzie ludzi się mojego sortu
Twoje żale i zmartwienia to moja strefa komfortu
Mój przyjemny kącik to dla ciebie sala tortur
A to co ci trupem trąci, ja przebiorę bez wontu
Dobrze wiem, że zło korci mnie co najmniej w co drugim wątku
Jeden to dla chleba szpąci, drugi robi to dla sportu
Najbardziej chciałbym spokoju, dziś mi łatwiej się oddycha
Chociaż czuje jakbym w rękach trzymał kota w worku
I mój anioł stróż zdycha, bo nie słucham jego rad
A mówiłem już znikaj, dla bambika zbawiaj świat
Nic nie mówi ma mimika, czasem zamknę się od tak
Moje ego już utyka, bo je skopał ducha chart
Nie ma już na blokach tak wielu nas tu
Tera nowa epoka, brokat i banda lapsów
Pęka ma powłoka, więc mi przynieś plastrów
Kurwa jak ja kocham wprawiać się w zły nastrój
Dobrze wiem to pomoże, daj mi jeszcze chwile
Daj mi poczuć się gorzej
Wbij mi kurwa szpile i od razu łap za noże
Potem tnij i obserwuj jak sam z siebie wychodzę
U, to musiał być piękny widok
Szklane lampucery chciały też zobaczyć, ale pekły idąc
Dzisiaj powypluwam zęby, puszczam bełty pisząc
Musze ruszać, jeszcze pewny coś mnie czeka tędy idąc
Ja naprawdę kurwa nie wiem jak mam mówić co u mnie
Gdy jest dobrze ogólnie
Bo ja głownie tu widziałem zawsze lipe i chujnie
Lecz wychodzę z dużym planem, se odbije podwójnie
Nie wiem kiedy to jest napisane i czy to ja nawet
Bo wersy piszą się same, je pokmińmy wspólnie
Choć tak serio wbijam pałe, czy ty coś zrozumiałeś
Bo to nie jest po to wcale byśmy stali tu tłumnie