Elige una pista para reproducir
Żółte światło na klatce
W furze fioletowe ambienty
Palimy się jak race
Poza mirażem perspektyw
Zachód słońca nad miastem
Daje blokom kolor magenty
A te kluby są industrialne
Twoje usta jak krawędź bletki
Deficyt dopamin dostałem od Boga
I ratować muszę się tym co mnie niszczy
I choć przesuwam przecinek na kontach
To wcale nie czuję się kurwa szczęśliwszy
Chciałbym znowu po raz pierwszy raz cię spotkać
I poczuć że los ma coś więcej niż myślę
I nie wiem jak powinna wyglądać droga przez życie
Bo przeżywam wszystkie
Znam już słodycz szczęścia i gorzki żal
Czy na starych zdjęciach jest lepiej nam?
Gdy się skończy spektakl czy salwa braw zaleje nas? Tego nie wiem
Chce tylko szybciej i więcej
Nie umiem inaczej
Znajdziemy się we mgle
Płoniemy jak race
Otaczam się blaskiem
Choć czuję, że gasnę
Chce tylko szybciej i więcej
Nie umiem inaczej
Znajdziemy się we mgle
Płoniemy jak race
Otaczam się blaskiem
Choć czuję, że gasnę
Mam więcej cieni od kiedy życie podkręciło kontrast
Chciałbym czasem tylko ciszę, gdy każda z myśli staje się zbyt głośna
Patrzę przez język płomieni - w żadnym już nie widzę ognia
Ściany kamienic nam śledzą kariery
Szary pejzaż przez duże okna
Chcemy tylko lepsze fury, żeby szybciej gonić czas
Większe domy by pod koniec drogi
Móc w nich poznać gorzki samotności smak
Znam historii całą masę o tym jak się gubi lata w wyścigu o hajs
Byle chwilę móc się poczuć wolnym
Kiedy wokół pełno niewidzialnych ścian
Znam już słodycz szczęścia i gorzki żal
Czy na starych zdjęciach jest lepiej nam?
Gdy się skończy spektakl czy salwa braw zaleje nas? Tego nie wiem
Chce tylko szybciej i więcej
Nie umiem inaczej
Znajdziemy się we mgle
Płoniemy jak race
Otaczam się blaskiem
Choć czuję, że gasnę
Chce tylko szybciej i więcej
Nie umiem inaczej
Znajdziemy się we mgle
Płoniemy jak race
Otaczam się blaskiem
Choć czuję, że gasnę