Elige una pista para reproducir
O, pani, zwróć swój wzrok na wierny lud
Albo też skrusz go z serca na sam dół
Od wieków bije się o rękę twą
Wykrygowanych lunatyków moc
Nad paradygmatami wieje wiatr
Tak jakbym w oczy twoje spojrzeć miał
Dystyngowany już twój słychać krok
Który rozpala ołtarz sennych zmor
Nie cierpię, kiedy wznosisz się
I restrukturyzujesz mnie
Umieram od nowa
Bo chociaż w trzewiach drzemie gniew
Transcendentalny dychacz zrzedł
Afera bombowa
Adolescentny grzech wciąż drzemie w nas
Więc znowu w garści mamy cały świat
A kiedy jawa przyjdzie na mój łeb
Z paralelności tej wyrzucisz mnie
Nie cierpię, kiedy wznosisz się
I restrukturyzujesz mnie
Umieram od nowa
Bo chociaż w trzewiach drzemie gniew
Transcendentalny dychacz zrzedł
Afera bombowa
Nie cierpię takich chwil, jak ta
Gdy godność mą obracasz w chłam
Nadęta jak sowa
Bezczelnych orgii gorzki śpiew
Deleksykalizuje wnet
Twa mina lodowa
I nie mów, nie mów, skąd mnie znasz
To miasto wchłonie twoja twarz
Przeklęta, szalona
Nie cierpię cię, nie znoszę cię
Tak bardzo nienawidzę cię
Enola, Enola
Enola, Enola, Enola, Enola
Enola, Enola
Enola, Enola, Enola, Enola
Enola, Enola