Elige una pista para reproducir

Pada deszcz, nadal nic po mnie nie spływa
Życie dało mi test, lecz nie zadawało pytań
Miałem się poczuć safe i przed sobą się ukrywam
Niepokój goni mnie niczym krople dziś po szybach
A mówiłaś mi, że nie mogę się wszystkim tyrać
Łapię się na tym, gdzie lokuję myśli na dzisiaj
To miasto łapie rdzę jak mój osobisty klimat
Dziś mokniemy razem, więc będę słuchał, czym oddycha
Hej, przestaje widać pleśń na okolicznych elewacjach
Obok panów trzech na oko w trzech odmiennych stanach
Każdy błądzi, wiem, dzisiaj to robię od rana
Z dala od głosu, co mówi: "Takim jak my nie wypada", yo
Moknie mi dusza, już nie płonie susz
Mam paranoję, że mi wyschnął tusz, what?
Tonę dziś, ja i wielkomiejski tłum
Ci, co popłynęli, lecz bez żadnych ratunków kół
Nie dbam o dress code, na sobie stare dresy przez to
Jako anonim patrzę na świat, jak mu szczerze ciężko
Jak nie udaje, nie ma filtra na swą teraźniejszość
Jak wygląda jego piękno?
Niesie deszcz chłód, koi mój puls
Niech zmyje z nas to, czego nie może rum
Zanim przepadnie słuch, co rodzi ból
Dopóki cały świat nosi na sobie brud
Wszędzie czai się sztruks i stoi wśród bram
Bo mieszka gdzieś tu, a może gdzieś w nas?
Wszędzie czai się kurz, poczułem go sam
Bo może deszcz albo utonę
Albo utonę znów, w tym
W tym albo utonę, albo utonę znów
Pada deszcz, a my tańczymy jak głupi
Straciłem zasięg, ale susza mi nie grozi raczej
A krople tańczą balet, dalej w uszach słyszę szum
Przemierzam razem z ciałem duchowy horyzont zdarzeń
Nie wiem, czy bardziej zmokła dusza, czy może mój strój
Choć jedno wiem na pewno, człowiek słaby przez to
Czy goni go niemoc, czy coś innego udaje rechot
Dopiero gdy echo jego myśli go dogoni wewnątrz
Czeka na coś, co na zawsze zmyje z niego przeszłość
I to, co było, może sprawi, że odejdzie już
Zanim kolejne przywieje tutaj dreszcze
Bo jak to miasto przepełnione od natłoku bzdur
Pokaże, jak bez cenzury jest tu pięknie
I raz na zawsze zmyje mat na tej lepszej z dróg
Której nie widać już za dnia, jak zmiany na lepsze
Będę przyglądał się, jak gra melodię ze snów
Która przypomni miastu blask, jaki miał wcześniej, ej
G I B B S, 2 0 2 6
Dokładnie tak
Jeden, jeden, ej
Jeden, jeden, ej
Niesie deszcz chłód, koi mój puls
Niech zmyje z nas to, czego nie może rum
Zanim przepadnie słuch, co rodzi ból
Dopóki cały świat nosi na sobie brud
Wszędzie czai się sztruks i stoi wśród bram
Bo mieszka gdzieś tu, a może gdzieś w nas?
Wszędzie czai się kurz, poczułem go sam
Bo może deszcz albo utonę
Albo utonę znów, w tym
W tym albo utonę, albo utonę znów
Pada deszcz, a my tańczymy jak głupi
Pada deszcz
Pada deszcz
Pada, pada deszcz
Pada deszcz, a my tańczymy jak głupi