Kolejny ze mną dzielisz oddech bez lęku
Jak przeschnięta ziemia z ciężarem kropel deszczu
I tak się wychylam niepewny, jak żółw z kamienia
Podając ci w dłoniach milczenie do czytania
Nie spieszysz się, twój dotyk czeka
Między faktem a marzeniem to nasze cierpienie
Z patrzenia tka mi się dom, gdzie ściany są z cierpliwości zbudowane
Oswajasz mnie powoli, kochanie
Oswajasz mnie, kochasz powoli
Żółw burzy nie goni, uczy się fali
Powoli, powoli coraz mniej boli
I nie spiesz się, kochaj do woli
Oswajasz mnie, kochasz powoli
Żółw burzy nie goni, uczy się fali
Powoli, powoli coraz mniej boli
I nie spiesz się, kochaj do woli
Z powiek spływa zmierzch jak ciepły popiół
Po liniach twoich ramion snuje się spokój
Na plecach odpoczywa światło
Rozpina mrok półgłosem, jasno
Pod skórą ślady dawnych skorup
W cieple kulę się jak zmęczone zwierzę
Między nami pęka powietrze
Oswajasz mnie, tak jak i ja ciebie
Oswajasz mnie, kochasz powoli
Żółw burzy nie goni, uczy się fali
Powoli, powoli coraz mniej boli
I nie spiesz się, kochaj do woli
Oswajasz mnie, kochasz powoli
Żółw burzy nie goni, on uczy się fali
Powoli, powoli coraz mniej boli
I nie spiesz się, kochaj do woli