BL on the beat
Temperatura narasta
A my zaraz zrobimy te naloty na miasta
Twój idol zna się na paskach
Ciebie jara hajs, a nie to co nabazgram
A ja to raper, nie gwiazda (gwiazda)
Bo swoje przesiedziałem na tych ławkach (ławkach)
Jak coś się psuje, no to nie wyrzucam
Tylko z tym nakurwiam na warsztat
Sam czuję jak ten syf się tutaj nawarstwia we mnie
W kółko słyszę tylko kłamstwa wszędzie
Całe dnie czekając na to co przecież tu zaraz będzie
Ona dała mi to co dała reszcie (reszcie)
To usłyszę z tym to co mi dała wcześniej (wcześniej)
Wow, już czuję, że to wszystko naraz wejdzie
No co ty morduniu dawaj zamienimy tę lufę na bletkę
Nie jestem chory na głowę, tylko moja głowa jest chora na ZetHę
Nie miej mi za złe, że dzień rozpoczynam gibonem
Nie miej mi za złe, że rozmawiam z Wilsonem
Ciągle siedzę w biedzie, chcę zrobić kabonę
Raperzy są ciepli jak lato w afryce, chcą miliona monet jak Mrozu
Jak wsiadam do ich samochodu to nagle są jak piąte koło u wozu
Ludzie w większości nigdy nie kumali mnie, więc chociaż ty weź mnie zrozum
Tylko ja i Wilson
Marzący o tym, by zrobić w chuj sosu
Wilson Wilson (ra-ra-ra)
Wilson Wilson (ra-ra-ra)
Odbijam piłeczkę tak jak Wilson, Wilson (ra-ra-ra)
Wilson, Wilson (ra-ra-ra) to mój najlepszy kumpel
Jesteś dla mnie szmatą to on też ma cię za kurwę
Towar czysty, a realia brudne
Jak jesteś bystry to to nie takie trudne
Mówię towar czysty, bo na stole wódka czysta
Tylko ja i Wilson
Tylko my i nasza wyspa
Siedziałem z Wilsonem tutaj tyle czasu, że znam go jak nikt
Dobrze znam tego aktora, a to nie Brad Pitt
Wiem, kiedy wciska mi kit
Wiem, kiedy mówi mi prawdę
Wiem, kiedy chodzi o kwit
Z czego skurwysyn ma frajdę gdy pali jana jak weed (gdy pali jana jak weed)
Siedzę i jaram z nim buch we
Znam go, on dobrze zna Kubę
Złe dni, mamy noce grube
Wyciąga telibo tube
Dzwoni a ziomal ma buchę
Powiem ci coś Wilson brachu
Obyś nigdy nie grzał puchy
I nigdy nie jarał cracku
Ja sobie lecę na Kraków (Kraków)
A potem lecę na Wrocław (Wrocław)
Tak bardzo jara mnie zachód (zachód)
Tak bardzo wkurwia mnie Polska (Polska)
Jeden z tych, co tu bez matur (bez matur)
Wjechał i jedzie do końca (do końca)
Nie jedzie fura bez dachu (bez dachu)
Jedzie na rowerze ojca, wow
Bez pliku i Gucci, Louis zamiatam was łaki jak woźna
Całe życie na jeden oście, a nie ogranicza mnie ośka
Oni gadali i chuja zrobili, a ja im pokaże, że można
To słowa nie czyny, to słowa nie czyny
Zobaczysz jak wyjdzie dziewiątka
Wilson Wilson (ra-ra-ra)
Wilson Wilson (ra-ra-ra)
Odbijam piłeczkę tak jak Wilson, Wilson (ra-ra-ra)
Wilson, Wilson (ra-ra-ra) to mój najlepszy kumpel
Jesteś dla mnie szmatą to on też ma cię za kurwę
Towar czysty, a realia brudne
Jak jesteś bystry to to nie takie trudne
Mówię towar czysty, bo na stole wódka czysta
Tylko ja i Wilson
Tylko my i nasza wyspa