Оберіть трек для відтворення

Nie złamie mnie już nic, nie
Za długo na mieliźnie
Obieram kurs na najwyższy szczyt
Ja nie mogę być gdzie indziej
Wybrałem schody w czasie gdy oni
Wygodnie stali w windzie
Nie ufam żadnej dziwce
Nie wierzę w waszą fikcję
W głowie mam tylko jedną misję
Osiągnę cel lub zniknę
Gdyby nie ona, pewnie bym skonał
Zgubił się w morzu imprez
Prowadzę własny biznes
Obok jest moja princess
Ostatni raz upadam na twarz
Bo teraz na bank mi wyjdzie
Ja to bohater jak z anime
Porażki w tyle zostawić chcę
A kiedy zginę, masz bawić się
Na dachu z głośnikiem, aż zbawi sen
Zobaczysz wtedy w oddali mnie
Mojej muzyce oddałem tlеn
Nie żałowałem tu żadnej z łеz
Bo przeżyłem życie jak carpe diem
I nigdy więcej już nikt mnie nie złamie
Ja wdzięczny sobie, bo się znów nie poddałem
Moi wrogowie mi piszą testament
Za każdym razem, gdy się coś nie udaje
Kuloodporny mam skórę jak kevlar
Nikt poza nią tak naprawdę mnie nie zna
Nie mogę nigdzie znaleźć sobie miejsca
Nie z tego świata jak z planety Namek
Jednego dnia rozpiera mnie energia
Drugiego dnia zwiera, nawet nie wstaję
Pewnie nie raz trafiła mnie depresja
Lecz ją pokonałem jak superbohater
Jeśli zawiodłem, to biorę na klatę
Gdy chcę owoce, to włożę w to pracę
Zarywam noce, nie wracam na chatę
Nie chodzi o flotę, nie chodzi o papier
To, co robię, ma być zapamiętane
Stworzę historię dla nowych pokoleń
Teraz wiem dobrze, że to moja kolej
W sercu ponownie zapłonie ten ogień
Nie po drodze z Bogiem
Ale dziś zrobiłbym wszystko za nieśmiertelność
Zanim to wszystko pokryje ciemność
Dzięki tym dźwiękom chcę być legendą
Chcę być legendą, będę na pewno nią
Świecę jak Nejlo, ja muszę biec pod prąd
Chcę być legendą, będę na pewno nią
Świecę jak Nejlo, ja muszę biec pod
Ja to bohater jak z anime
Porażki w tyle zostawić chcę
A kiedy zginę, masz bawić się
Na dachu z głośnikiem, aż zbawi sen
Zobaczysz wtedy w oddali mnie
Mojej muzyce oddałem tlen
Nie żałowałem tu żadnej z łez
Bo przeżyłem życie jak carpe diem
Ja to bohater jak z anime
Porażki w tyle zostawić chcę
A kiedy zginę, masz bawić się
Na dachu z głośnikiem, aż zbawi sen
Zobaczysz wtedy w oddali mnie
Mojej muzyce oddałem tlen
Nie żałowałem tu żadnej z łez
Bo przeżyłem życie jak carpe diem