Оберіть трек для відтворення
Weź mi nie mów, ej, czego mi nie można
Często czekałem na to co w końcu mi los da
Często, zbyt często się zamartwiałem co dnia
Wiedz, że cię ogram nim w końcu te karty rozdasz
Ona się rusza jak na egzorcyzmach Emily Rose
Ej nie jest czysta mordo ona chyba wzięła to coś
Chciała polatać, nie odlecieć stąd
I to ją zryło, bo jej w głowie to wiruje wciąż
Faza się kręci i się wkręca jeszcze bardziej
Kruszę kolejny top, bo lubię zabawę
Będę top, a ty przyjdziesz do mnie topless
Skarbie zdejmij ubranie, bo przecież po co nosić mokre
I choć nie wróżę jak Tarot, przewidywalne jest bardzo
Że tamta mała mi zostanie ze mną na noc
I choć mam kart całą talie to to nieważne
Bo już dawno wszystko rzuciłem na jedną, pojebało mnie
Życie paradoks czasem pełne niepowodzeń
Jak zmieniłem perspektywę nagle wszystko takie proste
Wziąłem się w garść i lecę z kolejnym sztosem
I paradoksalnie w klubie lejąc wodę robię ogień
Weź mi nie mów, ej, czego mi nie można
Często czekałem na to co w końcu mi los da
Często, zbyt często się zamartwiałem co dnia
Wiedz, że cię ogram nim w końcu te karty rozdasz
Strip Poker, Johnnie Walker już na stole
Wyrażanie uczuć weź zostaw na potem
Mówi niewyraźnie, jakby jej zabrakło głosek
Powiedz kotek, ile już wypiłaś, przecież mama się nie dowie
Pływamy, fale niosą całą naszą flotę
Ona robi Tsunami, ja na to zawsze mam ochotę
O poranku i tak o wszystkim zapomnisz
Lecz nie otwieraj galerii, bo zobaczysz wszystkie fotki
Ona, ona, chce dużo pić
Podaj browar, jej jak tak chce żyć
Polifonia, odbija się od ścian
Tu krzyki, tam muzyka, tu ktoś rzyga i wszystko naraz, ej
I weź mi nie mów, czego mi nie można
Wiedz że cię ogram nim w końcu te karty rozdasz
W mojej talii trap to joker tak jak śpiewałem na #sixteen suko
Jeszcze przyjdzie czas by sobie tu poczyścić
Weź mi nie mów, ej, czego mi nie można
Często czekałem na to co w końcu mi los da
Często, zbyt często się zamartwiałem co dnia
Wiedz, że cię ogram nim w końcu te karty rozdasz