Оберіть трек для відтворення
Everything you needed, I had
So why don't you just tell me the truth?
Ooh
Everything you needed, I had
It wasn't enough for you
It was never enough
Everything you needed, I had
A nawet nie wiedziałem, kiedy przyjdzie do mnie mrok, wypatrując zimy
Czekałem cały rok, aby przywitać go jedną minutą ciszy
Do pewnych rzeczy mam nos, czuję cudze czyny, tworzę wokół mały krąg, to mój własny dystrykt
Hieny śledzą każdy krok, choć nie czuję winy, wiedzą, jaki popełnili błąd, gdy mnie opuścili
Przez to czarne chmury rozganiam sam, idę na rekord, dźwigam więcej każdego dnia
Wszystko na serio, biorę tyle, ile się da od życia, będąc w mej najlepszej formie od lat, ej
G I B B S, nie widzę swojego szczytu, długa droga od zawodu ludzi do zachwytu
Po drodze po fejm odebrałem sobie tytuł, nie potrzeba mi atencji, szukam muzy fanatyków
Przybyło mi parę lat no i więcej stylu, więcej spraw, ale więcej wygód
Więcej ran, czytaj więcej hitów, większy staż, przy tym więcej widzów
Nie mogę stać, to mój własny wybór, sam na sam ścigam się w tym życiu
Ten sam skład, ciągle w jednym szyku, póki mogę, robię tak, by nam sukces wykuć
Więcej lat no i więcej stylu, więcej spraw, ale więcej wygód
Więcej ran, czytaj więcej hitów, większy staż, przy tym więcej widzów
Nie mogę stać, to mój własny wybór, sam na sam, ścigam się w tym życiu
Ten sam skład, ciągle w jednym szyku, póki mogę, robię tak, by nam sukces wykuć
Więcej lat no i więcej stylu, więcej lat no i więcej stylu
Więcej lat no i więcej stylu, więcej lat no i więcej stylu
Więcej lat no i więcej stylu, więcej lat no i więcej stylu
A zaczęło się od myśli, że muzyka może nie jest mi pisana wcale
Po latach tyry szukam czegoś, co mi wróci wiarę, porzucam gitarę po dekadzie grania bluesa tacie
Niezrozumiany słucham rapu, to na ranę plaster, pora na zmianę, trzeba czasu, trochę mi to zajmie
W 2012 pociąłem swój pierwszy sampel, zaczynam drogę, ale w bagażu mam nowy talent
Nie szukałem tu złota, a na sercu noszę niejeden za duży kamień
Sam w pocie czoła ignoruję, co mi rozum każe, nie zawrócę, póki swojej ksywie nie przyniosę chwałę
Na szlaku mijam ludzi, którzy mówili mi: "Bracie, idziemy tam, gdzie ty, może ruszymy tam razem?"
Po czasie syf i co drugi się okaże gadem, nie gadamy dalej, z tego bólu solo napisałem pierwsze
Nie wiesz o mnie nic, bo nie byłem kimś, komu zależało, aby gadał o mnie byle widz
Chciałem, aby kojarzono tylko z muzy nick, udało się dziś, moja twarz nie musi brzmieć znajomo
Ten sam kolo, Mati z KCK, boso szedłem po swoje, kiedy dla was wiało zbyt mocno
Gotuję coś, co przyniesie burzę pod okno, zrobiłem to dla siebie, po to, aby czuć wolność, czaisz?
Przez połowę życia nie wyszedłem poza drugi rząd, gardzę piedestałem
Wolę mój schron, robić muzę, a nie show, całe kilkanaście lat przesiedziałem tam ze swym strachem
Przed oceną i tym, co powie ktoś na mnie, minie to wszystko jak dym, gdy zagram pierwszą trasę
Dziś jestem głosem tych, którzy w cieniu dalej, wysyłam ci cynk, pora zabrać, co nam odebrane