Оберіть трек для відтворення
Mój domek był niebieski tak jak smerfy
Niebieski jak te psy co dzisiaj rano tutaj weszły
Tu się nie uzależnił dzieciak i się uzależnił
Tu przestaliśmy być dziećmi
Pod okno podszedł ziomek i zostawił mi samarę
Tu naćpany se robiłem antysystemowe dziary
Moje serce na podłodze połamane na kawałki
A ta dziwka z tym frajerem na nim tańczy
Kolega ma dziś nowe narkotyki, bierz na test
Może te zagłuszą ból, który we mnie jest
Siedzimy najebani całe noce w mojej kuchni
Twarze zakazane, nikt nie robi zdjęć
Zostają ci, co do stołu przybici są jak gwoździe
A reszta jedzie z molo do dłużnika po pieniądze
Od poniedziałku wszyscy idziemy na siłownię
Do poniedziałku wszyscy lecimy jak śmigłowce
Znów lądujemy w kuchni, a nie gotujemy crack'u
To był prawdziwy trap, a nie było jeszcze trapu
Mieliśmy duży skład, ale nikt nie robił rapu
To smutna wersja Chłopaków z Baraków
Ci, co nie dali rady dalej żyją tam bez celu
I mieszkają u mamy w tym pokoju co w liceum
A kolegę, którego odwiedzałem na widzeniu odwiedzam na cmentarzu
Trzymaj się przyjacielu
Mój domek był niebieski tak jak smerfy
Niebieski jak te psy co dzisiaj rano tutaj weszły
Tu się nie uzależnił dzieciak i się uzależnił
Tu przestaliśmy być dziećmi
Pod okno podszedł ziomek i zostawił mi samarę
Tu naćpany se robiłem antysystemowe dziary
Moje serce na podłodze połamane na kawałki
A ta dziwka z tym frajerem na nim tańczy
Drugi mój kolega umarł, bo rozjebał się motorem
Trzeci mój kolega umarł no bo żegnał się z honorem
Czwarty mój kolega umrze, bo zabiję go wieczorem
Pomyślałem w ręku z nożem porobiony mefedronem
Podziwiałem tych, co grubą zarabiają, nic nie mają
Dziś dzieciaki na mnie patrzą się tak samo
Lepszego życia sobie nie mogłem wyśnić więc myślę o ludziach, o których nikt nie myśli
O starszej pani co powoli traci pamięć i co dzień dowiaduje się o śmierci swojej mamy
O typie co nie gada z matką, bo nie dostał domu i uznał to za powód, żeby nigdy jej nie pomóc
Typie co podpalił brata kiedy pili razem
O typie co siekierą zapierdolił w butlę z gazem
O typie co synowi bronił zajrzeć do lodówki
I o synie co go prawie zabił kluczem francuskim
Mój domek był niebieski tak jak smerfy
Niebieski jak te psy co dzisiaj rano tutaj weszły
Tu się nie uzależnił dzieciak i się uzależnił
Tu przestaliśmy być dziećmi
Pod okno podszedł ziomek i zostawił mi samarę
Tu naćpany se robiłem antysystemowe dziary
Moje serce na podłodze połamane na kawałki
A ta dziwka z tym frajerem na nim tańczy