Hej, co u ciebie? Jak tam się trzymasz?
Jak tam rodzinka? Czy dobrze zasypiasz?
Czy z myślami złymi się dalej borykasz?
Czy jesteś szczęśliwy i szczyty zdobywasz?
Wiem że dajesz radę, choć nie mam cię na Fejsie i Instagramie
Nie myślę, ja marzę, by rękę twą trzymać, ale skarbie nie chcę się zgrywać
Jakoś daję sobie radę odkąd nie ma ciebie
Odkąd nie ma we mnie siebie, jestem cieniem
Pragnę iść za sercem, gryzie mnie sumienie
Bo rozum zagłusza to co dusza chce powiedzieć
Jak nie tu cię spotkam, spotkamy się w niebie
I obiecuję będę dla ciebie kimś
Przeproszę, przytulę i mogłabym zrobić to dziś
Bo choć zmieniły się nam priorytety
I choć pozmieniał nas świat, nie tracę nadziei
Że kiedyś przyjdzie nasz czas i będzie jak wtedy
Skarbie będzie jak wtedy
Myślę sobie czasem, czy lecisz na muzę, czy lecisz na kasę
Czy w planach masz willę, dwa auta i basen
Czy w planach masz spotkać mnie w mieście po czwartej
Ja w bluzce podartej, bo odkąd cię nie ma to zgubiłam klasę
Nie świecę przykładem gdy spojrzysz się na mnie
Ale książki nie oceniaj po okładce
Mam na bluzie twenty-four, baby, które mówi że mamy czas
Pobędziemy przez chwilę dziećmi, ja ze wstydu rozbiorę nas
I przeproszę za wszystkie błędy, może dasz mi te milion szans, naraz
Bo choć zmieniły się nam priorytety
I choć pozmieniał nas świat, nie tracę nadziei
Że kiedyś przyjdzie nasz czas i będzie jak wtedy
Skarbie będzie jak wtedy
Bo choć zmieniły się nam priorytety
I choć pozmieniał nas świat, nie tracę nadziei
Że kiedyś przyjdzie nasz czas i będzie jak wtedy
Skarbie będzie jak wtedy