Оберіть трек для відтворення
Żeby tak się poczuć swoje musiałem przecierpieć
Ja do sejfu nie znam kodu, no a szczęście leży w sejfie
Znam co najmniej sto powodów, żeby nie omijać schodów
I to mówię w pełni świadom wszystkich trudów, które wejdę
Tutaj nie ma rodów, rodziny wybrakowane, powiedz Bogu
I choć cię nie ma, z daleka dusisz jak Vader
Nikt mi nie pokazał właściwego toru
A sam ujarzmiłem falę jak surfer
We mnie gniły tryby, teraz jestem miły
Ale nigdy mnie nie pytaj kim bym był gdyby
Dzień z twojego życia by obrócił mnie w pył niby
Nie chciałbyś spojrzeć na świat z mojej perspektywy
A te łaki co na mieście mają niezłe wpływy
Sprawię, że zapłaczą w poduszeczkę póki jestem żywy
I to siedzi we mnie, w sobie mam jak Dexter
Czuję z tym koneksję, ciągle jestem przy tym
Moje słowa ważą więcej niż twój rzut, przestań
Moje słowa ważą więcej niż twa grupa śmieszna
Dla mnie to jest rżnięcie głupa i jebana kupa mięsa
Każdy jeden zleciał z fiuta i ma wrzutę, że to w wersach bestia
Patrz jak sprawnie się przekręcam między braggą a gadką od serca
Pewność fachu z powagą, dodaj jadu, kocham ten stan
Nie mam pytań to jest moja ścieżka
Już jest przypał jakbym chciał mieć restart
Też się czuję w ścisku jakbym nie wychodził z klinczu
I też mam na pysku grymas jak ted na boisku
To że latam tak byczku to łaska boskich istot
Słabych zgniatam, kości chrupią tak jak paczka czipsów
Zjadam tatar z mięsa kata, nie podchodź za blisko
Nawet nie spojrzałem w stronę łaka i już poszedł mi stąd
Nie zawracam się, tam katar mi spierdolił wszystko
Nie ma bata, nie rozpraszam się i idę z misją
Żeby tak się poczuć swoje musiałem przecierpieć
Ja do sejfu nie znam kodu, no a szczęście leży w sejfie
Znam co najmniej sto powodów, żeby nie omijać schodów
I to mówię w pełni świadom, wszystkich trudów, które wejdę
Tutaj nie ma rodów, rodziny wybrakowane, powiedz Bogu
I choć cię nie ma, z daleka dusisz jak Vader
Nikt mi nie pokazał właściwego toru
A sam ujarzmiłem falę jak surfer