Оберіть трек для відтворення
Jak rozlane mleko, jak zwykły śmieć
Wciąż tą samą rzeką, z prądem płyniesz gdzieś
Twe życie nie rozpieszcza cię
Sterowany niczym dron, my wy oni, a ty on
Znów rozmywasz się
A może zwolnić bieg, nim przyjdzie zmierzch?
Pokoloruj sny, otwórz tylne drzwi i wyjdź
Już widać brzeg
Uu
Choć raz po bandzie jedź
Uu
Niech dookoła wrze
Uu
Bo życie to nie grzech
Uu
Wszystkiemu wbrew na pochyłe drzewo, każą skakać wciąż
I prawo toczy lewo, ciągle z ciebie drwią
Prostuj się, miły bądź, tutaj stój, a tam siądź
Najlepiej sklonuj się, nie wierz im, nie idź tam
Bo oni już na dnie, wiele istnień, jedna śmierć
A ja tak marzyć chcę, podpalam krew
I choć los by w twarz mi pluł, to nie spojrzę nigdy w dół
Nie, nie warto już
Uu
Choć raz po bandzie jedź
Uu
Niech dookoła wrze
Uu
Bo życie to nie grzech
Uu
Wszystkiemu wbrew
Wszystkiemu wbrew
Uu
Choć raz po bandzie jedź
Wszystkiemu wbrew
Uu
Niech dookoła wrze
Uu
Wszystkiemu wbrew
Bo życie to nie grzech
Wszystkiemu wbrew
Uu
Wszystkiemu wbrew