Оберіть трек для відтворення
Nie wiem co się stanie
Jeśli ty mnie nie zrozumiesz
Wiem to że bez ciebie
To napewno nie pofrune
Wiesz że się od nich róznie
Oni rzucą się na stówe
Wiesz, że ja cię wyciągne
Jak zapędzą cię w zaułek
Ciągle ciągnie nas coś w dół
Ale idziemy tylko w górę
Dobrze wiem, że to jest chore
Więc się nie dziwię wogóle
Że znów nie chcesz tu być
Że znów się dystansujesz
Myślałem, że to usunąłem z głowy
A to truje mnie wciąż
Ciągle słucham jak pierdolą
Że mój peak to kiedy brałem rzeczy
Ja się o nic nie modliłem
Więc mnie nie ma kto rozgrzeszyć
Jestem o wiele za wysoko
Sie nie wpierdalaj w interesy
Nie potrafię się przed nią otworzyć
To mi zostało z depresji
Nie potrafię znów siebie zrozumieć
Bo jestem dziany jak nigdy
Ale martwy jak nigdy
Ale uważam tak jak zawsze
Nie wiem czy ktoś chce mnie słuchać
Przez to znów się czuję dziwny
Znów się czuje inny
Choć to ja staram się najbardziej
Czujesz, że to deep end
No to wołaj May Day
Szmato to nie wyjdzie
Szmato tak jak TAY-K
Twoja grupa boys band
Albo raczej gej band
Robimy pieniądze
Wielkie są jak Gaben
Znam tu każdą z historii
Wiem jak łatwo się poryć
Może to że jesteś pozwoli mi nerwy ukoić
Ten jebany chodnik chyba mnie już zna z każdej strony
Ledwo wyjdę z klatki on już woła że jestem skończony
Jak wchodzę na budynek
Biorą w łapy telefony
Ten pierdolony zarobek
Jestem na to napalony
Jebana fobia społeczna
Nie mam nad tym kontroli
W miejscu gdzie nawet anioły walą pasy z aureoli
Na voksie jebana chrypa
To już dzisiaj trzeci numer
Ten farmazon co nawijasz za chuj nie pofrunie
Dawać mi zawistne kurwy
Zaczynajcie awanture
Nie zmieniły mnie pieniądze
Profit z ziomalem na półe
Nie wiem co się stanie
Jeśli ty mnie nie zrozumiesz
Wiem to że bez ciebie
To napewno nie pofrune
Wiesz że się od nich róznie
Oni rzucą się na stówe
Wiesz, że ja cię wyciągne
Jak zapędzą cię w zaułek
Ciągle ciągnie nas coś w dół
Ale idziemy tylko w górę
Dobrze wiem, że to jest chore
Więc się nie dziwię wogóle
Że znów nie chcesz tu być
Że znów się dystansujesz
Myślałem, że to usunąłem z głowy
A to truje mnie wciąż
A to ciągle mnie truję
Nie wiem jak jeszcze coś czuję
Kiedy wy robicie airball
Ja z bratem wsadzamy tróję
Parę lat temu była chujnia
Teraz jest dobrze, jakim chujem?
Papier na mnie i na bracie
My przypominamy mumię (сzaisz?)
Spytałbym o zdanie
Jakbym potrzebował opinii
Emocje topię w wódzie
Muszę zrzucić zbędny bagaż
Beef chce wymusić lamus
Szybko wkładam go do panini
Znowu prowokuje hejtera
Żeby zjeb miał o czym rozmawiać
Siedzieliśmy na klatówie
Nie pytaj co miałem w bani
Swój pozna swojego
My jesteśmy tacy sami
Wyprałem grono z brudów
Jakbym sięgnął po Vanish
Cały czas na farmie
Kurwa czuje się jak amisz
Dupa nie podzieli nas
I tak samo z hajsem
Bez promo jak Mati
Ty nie pytaj mnie o barter
To nie różowe okulary
Robię to przez Cartier
To jest efekt ciężkiej pracy
Nie nazywaj tego fartem
Parę celi żeby poczuć się spełniony jeszcze
Mam trzy nieodebrane
Do mnie dzwonią wreszcie
Ja znów sięgam po kubek, żeby poczuć szczęście
Było dzwonić wcześniej
Teraz zmieniłem podejście
Nie wiem co się stanie
Jeśli ty mnie nie zrozumiesz
Wiem to że bez ciebie
To napewno nie pofrune
Wiesz że się od nich róznie
Oni rzucą się na stówe
Wiesz, że ja cię wyciągne
Jak zapędzą cię w zaułek
Ciągle ciągnie nas coś w dół
Ale idziemy tylko w górę
Dobrze wiem, że to jest chore
Więc się nie dziwię wogóle
Że znów nie chcesz tu być
Że znów się dystansujesz
Myślałem, że to usunąłem z głowy
A to truje mnie wciąż